Ćwiczenia wojsk białoruskich oraz ruskich

Ćwiczenia wojsk białoruskich oraz ruskich

Autor wpisu: e-Politykae-Polityka 263 wyświetleń

Każdy Polak śledzący wydarzenia związane z napięciami na linii Ukraina - Rosja wie, że tak naprawdę jest się czym martwić. Ten temat szerzej wyjaśniłem w innym artykule "Czy Rosja napadnie na Ukrainę". Polska jako sąsiad obydwu krajów odczuje skutki wojny na wielu płaszczyznach. I choć jesteśmy w NATO, które wydaje się mocnym sojuszem, skutki humanitarne konfliktu oraz gospodarcze dotkną nas z pewnością dotkliwie. Wracając do tematu w nagłówku. Na luty planowane są ćwiczenia na Białorusi z udziałem wojsk rosyjskich. Jest wiele kwestii związanych z tym wydarzeniem, które budzą wiele wątpliwości.

Ćwiczenia mają odbyć się przy granicy Ukraińskiej, a nawet polskiej. W scenariuszu ćwiczeń Łukaszenka, wódz Białorusi oświadczył że ćwiczenia wojskowe mają pokazać możliwości obrony Federacji Rosyjskiej oraz Białorusi na agresję zachodu. Problem w tym, że praktycznie wszystkie wojska rosyjskie skoncentrowały się przy granicy Białorusi z Ukrainą. Patrząc na kumulację wojsk przy granicy ukraińskiej z Rosją może odnieść wrażenie, że ćwiczenia na Białorusi są jedynie przykrywką dla ustawienia wojsk przy granicy z Ukrainą aby dokonać ataku inwazyjnego, aż z trzech stron. 

Zbadano listę niezarejestrowanych (wojskowych) przejazdów pociągów z Rosji na Białoruś. Podczas ćwiczeń Zapad 2021 przyjechało na Białoruś około 29 pociągów z sprzętem wojskowym. Obecnie może być to nawet 200 pociągów. Ogrom tych liczby budzi spory niepokój, tym bardziej gdy weźmiemy fakty, że pod granicą Ukrainy z Rosją w dalszym ciągu wojsk także przybywa. 

Podsumowując jeżeli faktycznie Putin planuje najazd na Ukrainę logiczne jest, że wykorzysta zdolności bojowe od strony Białoruskiej, wykorzystując nagromadzone tam maszyny oraz zasoby ludzkie. Najeżdżając kraj z trzech stron będziemy mieli do czynienia z prawdziwą inwazją opartą na modelu wojny błyskawicznej. Czy zachód nie patrzy zbyt spokojnie na te wydarzenia? 

Tego wpisu jeszcze nikt nie komentował